Podejście do jąkania…
Na pewno jest ono różne, tak jak różne są osoby jąkające się. Jedni nienawidzą tego, że się jąkają, inni akceptują to – rezygnując tym samym z poprawy mowy, jakichkolwiek działań w tym kierunku. Nie chcą uczestniczyć w terapii logopedycznej, pomocy psychologicznej, czy grupach wsparcia, klubach J. Często wiedza o dostępie do pomocy jest słaba ale istnieje także silny opór przed zmianą, niechęć, wstyd, brak odpowiedzialności rodzica/opiekuna w procesie wychowawczym – lepsza i wygodniejsza jest akceptacja problemu – „taki jesteś, nic się nie zmieni”. Dopóki nie pojawi się akceptacja faktu jąkania, nieukrywanie go w kontaktach z otoczeniem, nie nastąpią żadne zmiany. Brak afirmacji niepłynności mowy sprzęga się z brakiem akceptacji siebie, jako osoby. Otoczenie, środowisko rówieśnicze w szkole, traktuje jąkanie jako powód do żartów sytuacyjnych i utrudnia jąkającemu życie na każdej płaszczyźnie.
W zależności od poziomu emocji doświadczanych żartów, docinek, ośmieszenia, z biegiem lat jąkający wytwarzają się mechanizmy takie jak: ukrywanie jąkania (osoba taka nie odzywa się w towarzystwie, lub odpowiada zdawkowo), lęku przed rozmową, pocenia ciała, czerwienienia, współruchów ciała, grymasów, bloków, napięcia mięśniowego ciała podczas mówienia. Przewrażliwienie jąkającego na swoim punkcie towarzyszy jego myślom, następuje natrętne poczucie oceny innych, wrażenie przyglądania się podczas rozmowy słuchającego. Taki stan może przerwać jedynie świadome działanie kierujące się ku fachowej pomocy i wyjściu do osób podobnych sobie, mających podobne problemy.
Codzienność osoby jąkającej się w postrzeganiu innych ludzi jest taka sama, jak osób mówiących poprawnie, jedyna różnica polega na tym, że osoby jąkające się mają jakieś tam bliżej niezidentyfikowane dla obserwatora trudności w komunikacji. Inaczej wygląda to z perspektywy jąkającego się. Jedna strona to objawy zewnętrzne, druga – ta jest gorsza – wewnętrzne. Obserwator widzi objawy werbalne, zacinanie się, bloki, „śmieszną mimikę twarzy”, nierówny oddech, dziwność zachowania. Strona druga – ta wewnętrzna – to emocje i uczucia osoby jąkającej się, myśli destrukcyjne, zastanawianie się jak wypadnie, jak zostanie odebrana, niższe poczucie wartości, lęk, frustracja. Ta strona powoduje świadome wycofanie z aktywnego życia, ubożeją relacje międzyludzkie – następuje zamykanie się w swoim świecie, w którym żyje i ma dostęp jednie nieliczna grupa ludzi: mama, tata, rodzeństwo. Zaburzenia komunikacji powodują postrzeganie siebie jako osoby niepełnowartościowej, innej. Przekłada się to na szukanie akceptacji, dążenia do samozadowolenia, objawowo sięganiem po używki, każdy przecież chce czuć normalność, przynależność do grupy społecznej, być akceptowanym. Jakakolwiek dysfunkcyjność jest balastem, który zmienia się w zależności od stopnia problemu, z którym się borykamy. Jąkający postrzega świat przez pryzmat swojego problemu, przez co wpływa to na wybór przyjaciół, partnera życiowego, aktywności w miejscu zamieszkania, zawodu, który nie nakłada komunikacji, a jeśli już, to ograniczonej. Jest to definicyjnie zrozumiałe ale nie zawsze przynosi pozytywny rezultat.
Aby przełamać lęk przed mówieniem, osoby dotknięte stygmatem, powinny wychodzić do ludzi, przełamywać opór, lęk. Im dłużej siedzimy w pudełku, tym bardziej ścianki przybliżają się i zacieśniają możliwości ruchu, nakręcając spiralę lęku, odrzucenia, zapomnienia że istniejemy…
W zależności od poziomu emocji doświadczanych żartów, docinek, ośmieszenia, z biegiem lat jąkający wytwarzają się mechanizmy takie jak: ukrywanie jąkania (osoba taka nie odzywa się w towarzystwie, lub odpowiada zdawkowo), lęku przed rozmową, pocenia ciała, czerwienienia, współruchów ciała, grymasów, bloków, napięcia mięśniowego ciała podczas mówienia. Przewrażliwienie jąkającego na swoim punkcie towarzyszy jego myślom, następuje natrętne poczucie oceny innych, wrażenie przyglądania się podczas rozmowy słuchającego. Taki stan może przerwać jedynie świadome działanie kierujące się ku fachowej pomocy i wyjściu do osób podobnych sobie, mających podobne problemy.
Codzienność osoby jąkającej się w postrzeganiu innych ludzi jest taka sama, jak osób mówiących poprawnie, jedyna różnica polega na tym, że osoby jąkające się mają jakieś tam bliżej niezidentyfikowane dla obserwatora trudności w komunikacji. Inaczej wygląda to z perspektywy jąkającego się. Jedna strona to objawy zewnętrzne, druga – ta jest gorsza – wewnętrzne. Obserwator widzi objawy werbalne, zacinanie się, bloki, „śmieszną mimikę twarzy”, nierówny oddech, dziwność zachowania. Strona druga – ta wewnętrzna – to emocje i uczucia osoby jąkającej się, myśli destrukcyjne, zastanawianie się jak wypadnie, jak zostanie odebrana, niższe poczucie wartości, lęk, frustracja. Ta strona powoduje świadome wycofanie z aktywnego życia, ubożeją relacje międzyludzkie – następuje zamykanie się w swoim świecie, w którym żyje i ma dostęp jednie nieliczna grupa ludzi: mama, tata, rodzeństwo. Zaburzenia komunikacji powodują postrzeganie siebie jako osoby niepełnowartościowej, innej. Przekłada się to na szukanie akceptacji, dążenia do samozadowolenia, objawowo sięganiem po używki, każdy przecież chce czuć normalność, przynależność do grupy społecznej, być akceptowanym. Jakakolwiek dysfunkcyjność jest balastem, który zmienia się w zależności od stopnia problemu, z którym się borykamy. Jąkający postrzega świat przez pryzmat swojego problemu, przez co wpływa to na wybór przyjaciół, partnera życiowego, aktywności w miejscu zamieszkania, zawodu, który nie nakłada komunikacji, a jeśli już, to ograniczonej. Jest to definicyjnie zrozumiałe ale nie zawsze przynosi pozytywny rezultat.
Aby przełamać lęk przed mówieniem, osoby dotknięte stygmatem, powinny wychodzić do ludzi, przełamywać opór, lęk. Im dłużej siedzimy w pudełku, tym bardziej ścianki przybliżają się i zacieśniają możliwości ruchu, nakręcając spiralę lęku, odrzucenia, zapomnienia że istniejemy…
Opracowanie własne
kontakt@literaigloska.pl